Zasadnicza kwestia dotycząca istnienia i rozwoju technologii jądrowej związana jest ze stopniem, w jakim państwo powinno być traktowane jako główny i centralny organ kontroli społecznej. Jak również z tym, w jakim stopniu inne czynniki związane z władzą i kontrolą społeczną powinny być brane pod uwagę w toku analizy. Chciałabym więc spojrzeć na rolę państwa, a zarazem kilku innych czynników związanych z rozwojem technologii jądrowej i zobaczyć, jakie wnioski wypłyną z tej analizy poświęconej państwowemu centralizmowi.
|
09 sierpnia 2011
Dział:
Kapitalizm i ekologia
Zasadnicza kwestia dotycząca istnienia i rozwoju technologii jądrowej związana jest ze stopniem, w jakim państwo powinno być traktowane jako główny i centralny organ kontroli społecznej. Jak również z tym, w jakim stopniu inne czynniki związane z władzą i kontrolą społeczną powinny być brane pod uwagę w toku analizy. Chciałabym więc spojrzeć na rolę państwa, a zarazem kilku innych czynników związanych z rozwojem technologii jądrowej i zobaczyć, jakie wnioski wypłyną z tej analizy poświęconej państwowemu centralizmowi.








Artykuły
Na początku lat 90. antyfaszyzm był istotnym (o ile nie kluczowym) składnikiem doktryny ruchów radykalnej lewicy w Polsce. Taki stan rzeczy był w tamtym okresie charakterystyczny dla prawie całej Europy, gdzie od końca lat 70. wzrastała aktywność i liczebność ruchów skrajnie prawicowych. Gros demonstracji, spotkań dyskusyjnych i propagandy – zwłaszcza ruchu anarchistycznego (rozumianego tu jako część radykalnej lewicy, choć, z uwagi na początkowo silne wpływy libertarianizmu w polskim ruchu anarchistycznym, założenie takie może być nieco przesadzone) było poświęconych problematyce rozwoju organizacji odwołujących się czy to do radykalnego nacjonalizmu, czy do neonazimu.
Generał Robert Strondl, przewodniczący Europejskiej Agencji Frontex, tak pisał w przedmowie raportu z działań Frontexu za rok 2008: „Chciałbym podkreślić wspaniałą pracę grupy roboczej zarządu w zakresie powrotów i komitetu sterującego przy ocenie wynikającej z art. 33, oraz chciałbym serdecznie podziękować wszystkim zaangażowanym za ich udział”. Artykuł 33. odnosi się do Konwencji Genewskiej i mówi o zakazie wydalania uchodźcy do kraju pochodzenia, jeśli istnieje groźba represji ze względów społecznych lub politycznych. Owe zgrabnie ujęte przez Strondla „powroty” to nic innego jak przymusowe deportacje, sprzeczne z Konwencją Genewską, której najwidoczniej egzekutorzy z Frontexu i powiązane z nim służby bezpieczeństwa nie uznają.
Według oficjalnych danych w Holandii mieszka 16,5 mln osób, z czego blisko 3,5 mln to migranci pierwszego lub drugiego pokolenia. Półtora miliona migrantów pochodzi spoza Europy – z Maroka, Turcji i byłych kolonii holenderskich. Od 2007 r. w Holandii znacząco wzrosła liczba przybyszy z Unii Europejskiej, zwłaszcza z Polski, Rumuni i Bułgarii. W Rotterdamie, drugim największym mieście Holandii, 35 proc. z 600 tys. mieszkańców pochodzi spoza Europy, zaś 10 proc. przybyło tu z innych krajów europejskich. Szacuje się, że za kilkanaście lat liczba migrantów w tym mieście przewyższy liczbę ludności lokalnej.
Po tym, jak Chiny zostały w ciągu dwóch ostatnich dekad nierozłącznie włączone w globalny system gospodarczy, stały się „manufakturą świata” dostarczającą olbrzymich zasobów taniej siły roboczej dla globalnej produkcji. Od połowy lat 90. jesteśmy świadkami nagłych relokacji transnarodowych korporacji do Chin, zwłaszcza z Hongkongu, Tajwanu, Japonii, Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej. Ponad 100 milionów byłych robotników rolnych pracuje w transnarodowych korporacjach, znajdujących się w bezpośrednim posiadaniu spółek amerykańskich i europejskich lub w działających jako ich wykonawcy i podwykonawcy firmach chińskich.
